Bal Karnawałowy

„ Żal mi nadziei, co się nie spełniły,
żal białych ptaków, co pomknęły w dal,
żal mi tych dziewczyn , które się spóźniły
na karnawału najpiękniejszy bal. ”
W. Młynarski






Pamiętam swoje bale karnawałowe w przedszkolu, czy w szkole, kiedy moje przebranie zależało od tego co mama zdobyła. Mało w tym było mojej wyobraźni i moich marzeń. Raz byłam klaunem, bo akurat z Niemiec przyszedł od ciotki kolorowy strój. Drugi raz Indianką, bo babcia znalazła skórzaną kamizelkę, a nasz kaczor zgubił pióra. Różne były historie, lecz pamiętam, że zawsze wkładając strój obiecywałam sobie, „że kiedy ja będę miała dzieci to będę ich słuchać”. Nie zrozumcie mnie źle, bawiłam się na tych balach wspaniale i dziś wspominam je z uśmiechem, jednak w tamtym okresie swojego życia z utęsknieniem spoglądałam na wszystkie księżniczki.

Kiedy nastał ten dzień, w którym mogłam pierwszy raz przebrać swoją córkę, szybko zapomniałam o obietnicach, jakie składałam w dzieciństwie. Zatraciłam się w tych wszystkich różnych kolorowych strojach, każdy zachwycał pomysłowością i kreatywnością i tak o to moje pierwsze dziecko powędrowało w stroju wybranym przez mamusię. Oczywiście dopracowałam wszystkie szczegóły i dumna jak paw stałam wśród innych mam, wymieniając się doświadczeniami co ulepszyłyśmy itd. Czym wtedy się kierowałam? Chciałabym napisać, że wiedzą, sugestiami dziecka, ale niestety po strój poszłam sama. Wybrałam dodatki, a małej myszce Miki powiedziałam, że wiem, że zawsze o tym marzyła. Wracając z balu, ja cała w skowronkach, bo przecież spisałam się na medal, a mała nadąsana, bo w grupie były same księżniczki, wróżki i jedna myszka. Pomyślałam sobie, że w kolejnym roku to już będę pamiętała, żeby się zorientować co jest w modzie i która bajka jest na topie.

Dziś myślę, że podobnie jak moja mama, która nie chciała dla mnie źle, tak i ja dla mojego dziecka chciałam jak najlepiej, a jak wyszło przekonałam się w kolejnym roku. Kiedy tylko pojawił się termin balu, moje dziecko na każdym kroku mówiło o motylku. Wtedy mnie olśniło, przypomniałam sobie te wszystkie moje stroje z dzieciństwa. Możecie sobie wyobrazić jak było mi głupio za wpadkę z myszą. Usiadłyśmy razem i zaczęłyśmy rozmawiać jak ten motyl miałby wyglądać, jakie miałby mieć kolory. Skończyło się na tym, że wyszedł fioletowy motyl, z różdżką w dłoni i koroną na głowie 🙂 Wtedy dopiero poczułam spełnienie misji, patrząc w te błyszczące oczy z przejęcia i ekscytacji, to było to.

Dziś już ogarniam dwa bale, robię to z dziećmi. Choć wierzcie mi, wizyta w wypożyczalni to istne szaleństwo i czasem łapie się jeszcze na tym, że wypowiadam głośno „a mi się podoba to”. W tym momencie wzrok moich pociech studzi szybko moje zapędy. A w dzień samego balu, mogę śmiało sama sobie przybić piątkę, widząc z jaką dumą i pewnością siebie wchodzą do sali. Wiem, że zdecydowały same i są zadowolone, a ja mogę wtedy zadbać o szczegóły i dodać np. koronę … 😉

Oto kilka wskazówek które u mnie doskonale się sprawdzają :

  1. Kiedy znasz już datę zabawy, zaplanuj od razu termin w którym siądziesz z dzieckiem i zrobicie listę potrzebnych rzeczy typu strój, akcesoria itp.
  2. Samo tworzenie listy może być dla Ciebie i Twojej pociechy świetną zabawą, w tym roku np. rysowałyśmy projekt sukienek było dużo śmiechu, moje dzieci przewyższają moje zdolności plastyczne po stokroć.
  3. W zależności jaki ma być strój ustalamy z dzieckiem czy robimy go sami, czy wypożyczamy (wielokrotnie przekonałam się o tym, że wypożyczenie wychodzi taniej).
  4. Złota zasada dla mnie – idź na zakupy z dzieckiem.
  5. Kiedy czujesz, że na dłuższą metę wymarzony strój będzie niewygodny i niepraktyczny, pozwól dziecku samemu się przekonać np. niech pochodzi troszkę w nim w wypożyczalni, albo w domu.

A jakie Ty masz doświadczenie z balami? Czy może masz jakieś swoje pomysły na ten dzień? Będzie mi bardzo miło jak podzielisz się ze mną tym w komentarzu 🙂

Pozdrawiam

Jadźka

1 thought on “Bal Karnawałowy”

  1. Świetny artykuł!
    Znam wiele mam i przypuszczam, że większość z nich przebiera dzieci w kostiumy, które im się podobają a nie dzieciom!
    Takie proste w teorii a takie trudne do zrobienia.
    Dziękuję za zwrócenie uwagi i pozdrawiam,

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *